sobota, 24 maja 2014

Dziwne sny-cz. 4

Obudziłam się przykryta kocem. Zaburczało mi w brzuchu, wyszłam z łóżka i zeszłam do kuchni pogwizdując wesoło. Nastawiłam wodę na herbatę i zaczęłam robić kanapki z szynką, serem i rzodkiewką. Usłyszałam kroki, a po chwili stała koło mnie ciocia.
-Jak się spało?- zapytała.
-Wyjątkowo dobrze!
-Jak tego dokonałaś?-zapytała z uśmiechem.
-Sama nie wiem...Ale jakoś mi się udało...I mam nadzieje, że ona więcej się nie pojawi w moich snach.
-Niestety nie...Pojawi się jeszcze wiele razy, ale ty będziesz przygotowana!
-Naprawdę?
-Oczywiście. Moja w tym głowa. Mogę jedną?
-Jasne-sięgnęła po kanapkę i ze smakiem wgryzła się w nią.
-Pyszota! Chodź obejrzymy coś w telewizji-poszłyśmy do salonu i rozsiadłyśmy się wygodnie na kanapie, a ciocia wzięła pilota i zaczęła przełączać z kanału na kanał. W którymś momencie trafiła na kanał przyrodniczy o wilkach. Siedziałyśmy przed telewizorem jakąś godzinę, a potem wyszłyśmy z Riqiem na spacer do lasu, koło rzeki. Krajobraz był przepiękny... zielone drzewa, przez których liście świeciło słońce  i kolorowe kwiaty. Powietrze było inne niż w mieście...Takie czyste.
-Jest miejsce gdzie możesz się uczyć panować nad mocą.
-Gdzie?
-Zaraz zobaczysz-powiedziała tajemniczo.
Dziwnie się czułam jakby zaraz miło się coś wydarzyć...Na plecach poczułam zimny dreszcz. Po chwili zaczął wiać silny wiatr i szarpał moim ubraniem.
-Podejdź bliżej mnie!-krzyczała ciocia. Starałam się ale nie mogłam się ruszyć, w pewnym momencie poczułam dotyk palców. Były jak bryły lodu... To dziwne ale potem nie mogłam się ruszyć, nie mogłam powiedzieć ani słowa czułam się jak zamrożona. Minęła minuta, może dwie kiedy przed moimi oczami pojawiła się mama...Była taka piękna uśmiechała się do mnie...I szeptała
-Użyj mocy, skarbie...Ona cię uratuje-znikła, a ja znów czułam paraliż ciała.
Skupiłam się z całych sił...Myślałam o rozmrożeniu i udało się! Mogłam się poruszać!
-Ciociu! Gdzie jesteś?-krzyczałam w pustą przestrzeń-Riq! Do nogi piesku!-usłyszałam głośne szczekanie i już widziałam znajomy pysk.
-Zaprowadzisz mnie do cioci?-pokiwał głową jakby potakująco. Poszłam za nim, a po kilku minutach byłam już przy niej.
-Ciociu!-krzyknęłam i poczułam piekące łzy w oczach przyklękłam i wzięłam jej głowę na moje kolana.-Obudź się proszę! Co ci jest?
-Hahaha zapadła w głęboki sen i nie obudzi się dopóki ja tego nie zechce!-usłyszałam szyderczy śmiech.
-Co mam zrobić żebyś ją odczarowała?-zacisnęłam pięści ze złości.
-Musisz iść ze mną...tylko wtedy ją uratujesz.
-Dobrze, ale skąd mam mieć pewność, że mnie nie oszukasz?
-Nie masz pewności,ale nie masz też wyboru!
-Możesz żądać przysięgi na moc czarownicy...jeśli złamie przysięgę straci moc-usłyszałam dobrze znany mi szept, to była mama... moja strażniczka.
-Dziękuje mamo-szepnęłam.
-Trzymaj się skarbie-powiedziała i znikła.
-Pójdę z tobą, ale jeśli przysięgniesz na swoją moc-na jej twarzy pojawiło się zaskoczenie.
-Skąd wiesz o tej przysiędze!-powiedziała zła
-Mam swojego anioła stróża-uśmiechnęłam się.
-No dobrze. Przysięgam, że odczaruje twoją ciocie kiedy pójdziesz ze mną, zadowolona?-powiedziała kwaśno.
-Tak. Gdzie idziemy?
-Do mojego domu-znów miała ten szorstki i wrogi głos.
Mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze-pomyślałam-kocham cię mamo.
-Lioma re!-krzyknęła w przestrzeń i po chwili przed nią pojawił się niebieski wir-Wchodź!-rozkazała mi-I nie próbuj żadnych sztuczek.
-Ja nawet nie znam żadnego zaklęcia!
-Tym gorzej dla ciebie-jej oczy stały się jeszcze czarniejsze.
-Dzięki za pocieszenie-szepnęłam do siebie-odwróciła się do mnie, a w jej oczy jakby posmutniały.
Może nie zawsze byłą zła? Może też kiedyś miała rodzinę, dom i kogoś kogo bardzo kochała? Może ktoś jej to odebrał siłą? Może ktoś zmusił do bycia taką jaką jest?
Weszłyśmy do pałacu z ciemnej cegły. Był smutny i opuszczony...Był bez duszy. Poprowadziła mnie przez plątaninie korytarzy, aż doszłyśmy do białych drzwi.
-To twój pokój-otworzyła je, zobaczyłam błękitne ściany z szarymi obrazami w białych ramkach. Meble były z jasnego drewna.
-To naprawdę mój pokój?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Tak. Jutro Pani do ciebie przyjdzie i dowiesz się dlaczego tu jesteś-rzekła i wyszła zamykając cicho drzwi i zostawiając mnie z otwartą buzią.
-A ja myślałam, że będą mnie trzymać w jakimś obskurnym pokoju pełnym szczurów.
-Nie daj się zwieść sztuczkom-usłyszałam głos mamy.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz