sobota, 22 listopada 2014

Zmiany I

Biegnie ile tylko ma sił w nogach. Wokół niej ciemny las. Czuje, że coś lub ktoś ją obserwuje. Chodź wydaje się to nie możliwe przyśpiesza. Jej serce bije szybko i mocno, oddech ma płytki. Dyszy ze zmęczenia. Nagle się potyka. upada na miękką trawę. Wzrasta w niej przerażenie. Wie, że to zaraz przyjdzie...Co? Nie ma pojęcia ale wie. Jest nie daleko. Widzi błyszczące, niebieskie oczy. Z jej gardła wydobywa się krzyk zagłuszający warczenie tego stworzenia. Ma już na mnie wyskoczyć z zarośli...

Gwałtownie podnosi się z łóżka. Ma otwarte szeroko ze strachu oczy. Łapie się za klatkę piersiową w okolicach serca próbując się uspokoić. Po chwili do pokoju wpada 14-nastoletnia dziewczynka o zielonych oczach i długich czarnych włosach. Widząc w jakim siostra jest stanie szybko ją przytula. Starsza z sióstr reaguje na pieszczotę i mocnej przyciąga do siebie Ele. Po policzkach Darii płyną kryształowe łzy mieniące się w jasnych świetle księżyca który wyglądał zza chmur.
-Znów miałaś koszmar?-zapytała delikatnie głaszcząc blondynkę po plecach.
-Tak-odpowiedziała zlęknionym głosem.
-Nie bój się jestem tu.
-Wiem i dziękuje ci.
Teraz obie płakały, wtulone w siebie.
Położyły się na dużym łóżku Darii i zasnęły. Tej nocy już nie nawiedził dziewczynę żaden koszmar.
Obudził się rano. Wstała cichutko z łóżka nie chcąc budzić małej. Przez chwile jej się przyglądała.
Tak bardzo wydoroślała od tamtego momentu... Otrząsnęła się z nieprzyjemnych wspomnień i poszła do kuchni.
Przez chwile zastanawiała się co zrobić na śniadanie. Zdecydowała się na kanapki z szynką, serem, pomidorem i sałatą. Zrobiła to co zamierzała i przygotowała herbatę.
Zjadła kilka kanapek i napiła się ciepłego napoju.
Poszła do swojego pokoju i wzięła sobie na przebranie jakieś ciuchy. Mianowicie jasną, zieloną bluzkę i krótkie, dżinsowe szorty. W łazience wykonała poranną toaletę, uczesała długie włosy w kłosa na bok i wyszła z pomieszczenia. Weszła do swojego pokoju i obudziła siostrę. Czarnowłosa otworzyła lekko oczy i popatrzyła zdezorientowana na dziewczynę.
-Cześć śpioszku. Przygotowałam śniadanie.
Przeciągnęła się i przetarła zaspane oczy.
-Hej, to fajnie...
Wstała i powłócząc nogami ruszyła do kuchni.
Ona została w pokoju w wzięła się za sprzątanie. Po pół godzinie pomieszczenie lśniło...może nie dosłownie.
Już miała siąść sobie i zagłębić się w czytanej przez siebie książce, kiedy usłyszała dzwonek do drzwi.
Zeszłą szybko na dół. Spojrzała przez wizjer, stał tam jakiś chłopak o kasztanowych włosach. Nieznany dziewczynie. Uchyliła lekko drzwi i spojrzała na młodego mężczyzne.
-O co chodzi?-zapytała.
-Czy zastałem Darię Kosiak?-odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Tak. O co chodzi?-powtórzyła.
Spojrzał na nią z powątpiewaniem.
-To ty nią jesteś?
-Jeśli tylko o to chodzi to tak, a teraz do widzenia-zniecierpliwiła się.
Już miała zamknąć drzwi kiedy usłyszała głos.
-Zaczekaj.
-O co chodzi?- zapytała jeszcze raz z naciskiem.
-Jestem Kuba Czarnecki.
-Jakoś mało mnie to obchodzi- powiedział pod nosem, patrzyła na niego z chłodną obojętnością.
-A powinno...
-Dlaczego?
Usłyszała cichy głosik siostry.
-Kto to?-spoglądała na chłopaka z ciekawością w oczach.
-Nie mam pojęcia.
Spojrzał na nią z zaskoczeniem.
-Przecież ci mówiłem...
-Ale nadal nie mam pojęcia czego ode mnie chcesz i dlaczego przychodzisz do naszego domu-tu spojrzała na siostrę z pytaniem w oczach ,,Znasz go?''
Mała przecząco pokiwała głową.
Westchnęła zrezygnowana.
-To dowiemy się w końcu o co chodzi?
-Nie- odpowiedział z nienacka.
Teraz to się zdenerwowała.
-To do widzenia!
Zamknęła mu drzwi przed nosem. Znów usłyszały dzwonek. Westchnęła zrezygnowana i krzyknęła:
-Wynoś się, albo zadzwonię na policje!
O dziwo chłopak odszedł.
-Ciekawe po co tu przylazł...-zastanawiała się na głos Ela.
Wzruszyła ramionami i powiedziała siostrze:
-Jak nie chciał powiedzieć, to jego problem. Chodź obejrzymy coś w telewizji, a później zabieram cię na lody.
-Lody? Juchu!-zaczęła podskakiwać uradowana-A możemy pójść teraz?- zapytała ze słodkimi oczkami.
Zaśmiała się.
-Jasne, a teraz idź się ubierz bo chyba nie chcesz w piżamie latać po mieście?
Dziewczynka szybko pobiegła do swojego pokoju.
Szybko się z tym uporała to dobrze... Potrząsnęła głową by pozbyć się niechcianych myśli. Jeszcze tego brakowało, żeby się popłakała.
Elena już zbiegała ze schodów w różowej sukience ozdobionej czerwonymi różami.
Założyły sandały i wyszły z domu, uprzednio zamykając drzwi.
Mimo 4 lat różnicy wieku, świetnie się dogadywały.
Poszły do lodziarni. Ela wzięła sobie 3 gałki: czekoladową, waniliową i truskawkową.
Daria zaś wzięła hałwowe, ciasteczkowe i waniliowe.
Postanowiły zjeść je w parku, który mieścił się niedaleko. Spacerowały wesoło rozmawiając, po chwili dołączyła do nich przyjaciółka czarnowłosej Lilka. Starsza z sióstr nie miała nic przeciwko, aby do nich dołączyła.
Kiedy szły jakiś chłopak potrącił Elenę i ją przewrócił, przy okazji samemu upadając.
Blondynka pomogła wstać tej dwójce. Na początku chłopiec chciał przeprosić, ale zrezygnował gdy zobaczył na kogo wpadł. Patrzył na Czternastolatkę z taką wrogością jakiej nikt by się nie spodziewał.
Prychnął tylko i pobiegł dalej.
Daria postanowił, że powinny już wracać i tak zrobiły, a przyjaciółka jej młodszej siostry poszła z nimi.
Kiedy wróciły dziewczynki poszły na górę, a nastolatka wzięła się za przygotowywanie posiłku. Cały czas się zastanawiała co to był za chłopak i dlaczego był taki zły na Ele?

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Takie tam opowiadanie... Później będzie się działo uwierzcie...nie wiem jeszcze co ale będzie... xD





środa, 19 listopada 2014

Legenda cz. 3 (nowa)

Jesteśmy. Nasze konie stąpają miarowo, a przed nami rozpościera się piękne miasto otoczone murem obronnym zrobionym z pięknie ociosanych kamieni. Przy żelaznej bramie po bokach stali dwaj strażnicy. Nieruchomi niczym rzeźby z lodu, ich zastygłe twarze patrzyły na nas bez żadnego wyrazu, a oczy wyrażały tylko chłodną obojętność...
Wzdrygnęłam się na ten widok, sama nie wiem dlaczego...
Spojrzałam na towarzyszy. Moi rówieśnicy patrzyli z lekko obawą na miasto. Spojrzałam w bok, na jadącego obok mnie Kael'a. Jego oczy uważnie studiowały miasto, bramę i strażników. Po chwili obrócił się do mnie i uśmiechną lekko. Dodając mi tym otuchy. Odwzajemniłam gest.
Kiedy przejeżdżaliśmy obok strażników ci nas zatrzymali, a kiedy zobaczyli odpowiedni dokument przepuścili nas. Tutaj było inaczej niż w naszej wiosce. Eleganckie kamienne, kilku piętrowe domki z których okien wychylali się ciekawscy tubylcy. Jakaś dziewczynka pomachała w naszą stronę. Uśmiechnęłam się do niej promiennie i odmachałam, na co zaśmiała się radośnie. Podążaliśmy środkiem głównej drogi w stronę następnej bramy.
Tam też zostaliśmy sprawdzeni, a potem przepuszczeni. 
Teraz jechaliśmy polną drogą w stronę jakiegoś potężnego budynku.
Misternie ciosany kamień błyszczał lekko w słońcu. Cztery wieże obserwacyjne, na których obserwowali nas. Czujne, bystre oczy wpatrywały się w nas, gotowe do natychmiastowego odparcia ataku.
Budowla stała na lekkim wzniesieniu, a w oddali majaczył zielony las przed którym kołysały się delikatnie zielone trawy, kolorowe kwiaty polne i gdzie nie gdzie złote łany zubóż. 
Dojechaliśmy. Zsiedliśmy z koni i zdjęliśmy nasze bagaże z ich grzbietów. Pogłaskałam moją klacz. Chętnie przyjęła pieszczoty.Podszedł do nas jakiś chłopak i zabrał wodze prowadząc ją do stajni.
Do naszych pokoi poprowadziła nas pulchna kobieta której oczy przepełnione były troską i miłością.
W jednej sypiali było po 5 łóżek. Po lewej stronie ściany drzwi prowadziły do pokojów dziewcząt, a po prawej do chłopców.
Weszłam niepewnie do komnaty. Białe ściny zdobione w rogach czarnymi pętlami winogrona. Przy każdym drewnianym łóżku na którym leżała pierzyna stała masywna szafa z ciemnego drewna.  Szafka nocna na której stał świecznik o trzech odnogach. Wszystkie łoża stały koło siebie, a nad nimi zakryte cienką zasłonką stały okna z których rozpościerał się wspaniały widok.
Moje współlokatorki tak jak ja przyglądały się pokojowi w milczeniu.
-To, kto gdzie śpi?- zapytała blondwłosa.
-Ja chce to przy prawej ścianie- rzekła prawie natychmiast jedna.
-Mi tam wszystko jedno...-powiedziała czarnowłosa.
Podeszłam bliże łóżek  usiadłam na drugim od lewej ściany i usiadłam.
-Ja będę spała tu.
Wstałam i wyjrzałam przez okno. Pomarańcz słońca mieszał się z błękitem nieba, farbując przy tym chmury.
Księżyc już wychylał się powoli pokazując swoją sylwetkę. Uśmiechnęłam się i odeszłam od futryny. Wzięłam moją torbę i zaczęłam się rozpakowywać.
Po wykonanej czynności zaczęłam dokładnie przeglądać pokój.
Znalazłam zegar! Stał powieszony na ścianie nad drzwiami. Jego srebrne wskazówki mówiły, że jest za pięć trzecia.
Ktoś zapukał do drzwi, a po chwili weszła tu ta sama staruszka którą spotkaliśmy na dole.
-Dziewczynki chodźcie za mną na kolacje.-uśmiechnęła się.
Pokiwałyśmy głowami i wyszłyśmy za nią. Prowadziła na najpierw głównym korytarzem, a później zeszliśmy gdzieś po schodach, w pewnym momencie ruszyłyśmy w prawo jakimś odgałęzionym korytarzem.Stanęłyśmy przed dużymi, dębowymi drzwiami na których wiły się czarne, skomplikowane wzroki. Po obu ich stronach stali strażnicy. Jeden z nich otworzył nam i mogłyśmy spokojnie wejść.
Sala była piękna w swojej prostocie. Trzy duże drewniane stoły, a wokół nich z tego samego materiału krzesła. Miejsce było świetnie oświetlone, pełne wysokich okien. Gwar wypełniał sale, elfy wesoło rozmawiały, ale niektóre siedziały samotnie z pochylonymi twarzami, wpatrzeni w blaty.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem potwornie krótkie... Nie miałam ostatnio czasu... cały czas jakieś sprawdziany, kartkówki! Jeszcze jutro mój nielubiany przeze mnie przedmiot: włoski...jak ja nie lubię uczyć się języków obcych...
W każdym razie bardzo, bardzo was przepraszam i obiecuje, że się poprawie (spróbuje).
[I tak nie sądze aby ktoś to czytał, ale...]


czwartek, 6 listopada 2014

Kobieta zmienną jest ;p

Tu Nati ^w^

Miałam nie pisać ale gdy zobaczyłam sb jeszcze raz moje stare opowiadanie pt.Kocham,nie kocham i lubię , to coś mnie (jak by to powiedzieć) naszło żeby je poprawić...ale tylko to i nic więcej , nie ma żadnych nowych jest tylko to jedno i koniec....O i tę ostatnią końcową część usunę i przed ostatnią też :3 Jakoś tak podoba mi się pisanie opowiadania ale love story ♥