środa, 7 maja 2014

Dziwne sny- cz. 1

Jechałam do Świdnina do cioci na wakacje. Patrzyłam przez okno na ponury las. Przedział był prawie pusty... jechałam ja i jakaś starsza pani z wnukiem który o dziwo nie dokazywał. Zamknęłam oczy i pogrążyłam się we śnie. Byłam na zielonej łące pełnej kolorowych kwiatów, a obok mnie siedziała dziewczyna w moim wieku. Miała długie, czarne włosy i piękną białą suknie do ziemi. Chwyciłam nie za ręce i poszybowała w górę razem ze mną. Usiadłam na miękkiej chmurze i spojrzałam w dół, a tam rozciągała się błękitna woda w której pływały syreny z włosami przyozdobionymi bladoróżowymi perłami. Patrzyły na mnie jakoś dziwnie... jakby ze złośliwością? Nagle niebo zrobiło się czarne jak smoła a na nim biała twarz patrzyła na mnie złośliwie.
-Ha ha ha- zaśmiała się wyzywająco-To ty masz się ze mną zmierzyć?
-Nie rozumiem? To przecież tylko sen!
-O nie, nie to nie jest sen. Na przykład to zostanie z tobą do końca życia!-krzyknęła, a we mnie strzeliła błyskawica. 
-Aaaa to boli!-popatrzyłam na moje ramie została na nim blizna w kształcie węża.-Co ty mi zrobiłaś?
-Nic takiego-spojrzała na mnie drwiąco-będziesz czuła pieczenie przez kilka dni ale to nic wielkiego.Ciesz się, że cie nie zabiłam!
-Ale jak to?
-Nie martw się... niedługo przestaniesz żyć!
-Nie!-krzyknęłam i nagle wszystko w okół zawirowało. Siedziałam na fotelu w pociągu, a  starsza pani patrzyła na mnie z troską.
-Dobrze się czujesz kochanie?-zapytała
-Tak, tak wszystko dobrze-zapewniłam
-Krzyczałaś przez sen.
-Tak?-zdziwiłam się, spojrzałam na ramie była na nim błyskawica. Przeraziłam się nie na żarty, nie rozumiałam o co chodzi... przecież to sen... jak to jest możliwe. Sama nie wiedziałam co myśleć, nigdy nic takiego mnie nie spotkało.
- Przystanek 5, Warszawa.
To mój przystanek musiałam wysiąść. Może ciocia będzie mogła mi pomóc.
Wzięłam plecak,torbę i wysiadłam, na przystanku od razu zobaczyłam ciocie Róże ubrana była w długą sukienkę w kolorowe kwiaty i słomianym kapeluszu. Machała do mnie, uśmiechając się serdecznie.
-Lilianko jak miło cię widzieć. Choć pomogę ci z bagażami-wzięła odemnie torbę.
-Cześć ciociu! Nie mogłam się doczekać tych tygodni które razem spędzimy.
-Miło mi to słyszeć-uśmiechnęła się, a jej oczy zabłysły i nagle zgasły-Mam takie pytanie... miewasz ostatnio dziwne sny?-zapytała
-Skąd wiesz?-zdziwiłam się
-Powiem ci jak dojdziemy do domu, to nie jest miejsce na takie rozmowy.
-Dobrze-stwierdziłam.

___________________________________________________________________________
Oto pierwsza część mojej powieści.
Mam nadzieje, że wam się spodoba ;33

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz