Doszłyśmy w 15 minut. Dom ani trochę się nie zmienił czerwone dachówki
lśniły w słońcu, a ściany nadal były pomalowane białą farbą, w oknach
kolorowe zasłonki w koronkowe wzory powiewały łagodnie poruszane przez
wiatr który dostawał się przez otwarte okno.
-Nie boisz się, że ktoś cię okradnie?- zdziwiłam się.
-Nie miałby co kraść, a poza tym ktoś tam jest-spojrzała na mnie zielonymi oczami.
-Nie wiedziałam, że masz kogoś!-zaśmiała się.-O co chodzi?-zapytałam.
-Nie o to mi chodziło. Mam przyjaciela, który pilnuje domu, o popatrz wygląda przez okno!-zobaczyłam labradora o ciemnej sierści patrzącego na mnie czarnymi,błyszczącymi oczami.
-Jaki on piękny!-zachwycałam się-Z takim psem na pewno dom jest bezpieczny.
-O tak, to bardzo mądry pies-chwaliła go-Ma na imię Riq.
-Fajne imię! Skąd go masz?
-Kilka lat temu znalazłam go na ulicy, była zima, a wiesz jak to w zimę. Był wygłodzony i zmarźnięty, nie mogłam patrzeć jak się męczy więc go przygarnęłam-westchnęła-Koleżanka mi powiedziała, że ktoś przyjechał i go porzucił-miała łzy w oczach.
-Och ciociu jak oni mogli!-przytuliłam ją-Teraz ma prawdziwy dom i kogoś kto go kocha.
-Masz racje. Poczekaj zaraz się z nim poznasz!
-Tylko... ja się boje psów-zlękłam się.
-Nie bój się on nic ci nie zrobi-zapewniała
-No dobrze-powiedziałam z wahaniem
-Riq do nogi!-przybiegł do nas wesoło machając ogonem-Wyciągnij do niego rękę musi poznać twój zapach-zrobiłam co mi kazała, powąchał ją i polizał mnie po niej. Czarne oczy patrzyły na mnie wyczekująco.
-Mam go pogłaskać?
-Jeśli chcesz, bo on na pewno chce-uśmiechnęła się serdecznie.
Pogłaskałam go delikatnie po miękkiej głowie, a jego oczy patrzyły na mnie z czułością.
-Polubił cię!
-Naprawdę?
-No popatrz na niego to widać na pierwszy rzut oka-pogładziła Riqa po uszach.
-Chodź do środka musisz się wypakować, a potem pogadamy!-zdecydowała
Weszłyśmy schodami na góre do 2 pokoju po lewej stronie.
-O jej jak tu ładnie-zapatrzyłam się na morsko-niebieskie ściany przyozdobione fotografiami w białych ramkach. Zasłony białe w szaro-niebieskie kropki, a łóżko z białą poszewką w zielono-morskie statki były idealnie dopasowane do jasno-brązowej bamy łóżka.
-To naprawdę pokój dla mnie?-nie mogłam w to uwierzyć.
-Jeśli ci się nie podoba...-przekomarzała się ze mną.
-Nie podoba? Jest cudowny!
-No dobrze musisz się rozpakować, ja ci pomogę.
-Dzięki.
-Od czego zaczynamy?
-Chciałabym ci coś pokazać-wyjęłam z plecaka zielony zeszyt w białe kropki-Zapisywałam tu wszystkie moje sny...męczą mnie od tygodnia-zwierzam się cioci.
-Nie sądziłam, że to zaczęło się tak dawno...-powiedziała zamyślona
-Nie rozumiem.
-Musze ci coś powiedzieć-głos jej się zmienił z pogodnego i wesołego stał się smutny.-Pamiętasz tę historie którą opowiadała ci mama jak byłaś mała jeszcze przed tym jak umarła?
-Tak-poczułam ukłucie w sercu i do oczu naplyneły mi łzy-Tak bardzo mi jej brakuje-szepnęłam z bólem
-Wiem-objęła mnie ramionami, a ja odwzajemniłam uścisk- mi też jej brakuje-teraz obie płakałyśmy.
-Musicie być silne...-usłyszałam szept pełen miłości, ten głos... to głos mamy!
-Czy ty też to słyszałaś?
-Tak-uśmiechnęła się krzepiąco-To twoja mama.
-Ale jak...nie rozumiem,wszystko ostatnio jest takie skomplikowane-powiedziałam
-Zrozumiesz. Ale posłuchaj...W innym wymiarze istnieje królestwo zwane ,,Czarna Laguna'' żądlił nim mądry i uczciwy król ale pewnego dnia, zachorował i zmarł,a nowym królem został jego syn, który był kompletnym przecieństwem swojego ojca był chciwy i zrobiłby wszystko dla bogactwa. Królestwo podupadało, a ludność wyjeżdżała szukając szczęścia gdzie indziej.
-Nikt już nie został na dworze tylko król i sala wypełniona złotem i drogimi kamieniami-dopowiedziałam
-Po jakimś czasie przybyła tam księżniczka Elizabet. Odnowiła królestwo i zaprowadziła porządek po kilku miesiącach zaczęli przybywać ludzie aby szukać domu w nowym państwie. Liczba ludności rosła z każdym dniem i po niewielkim czasie wszyscy mówili o szczęśliwym i dostatnim życiu w ,,Czarnej Lagunie''. Pewnego dnia do królestwa przybył piękny mlodzienieć i rozkochał w sobie królową. Kiedy się pobrali wyprawili huczny ślub, a po roku Elizabet ciężko zachorowała. Nic nie pomogło pogrzebał ją mąż i jej dwoje dzieci. Zaraz po uroczystości Fryderyk wygnał swoje dzieci. Zażądził nowe prawa, a w królestwie znowu źle się działo...
___________________________________________________
Na razie tyle mam nadzieje, że może być C;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz