wtorek, 13 maja 2014

Dziwne sny-cz. 3

-A co ta historii ma związanego ze mną?
-Twoja mama była tą dziewczynką.
-Co?-wstałam gwałtownie z łóżka.
-Masz książęcą krew i wujka.
-Ale gdzie on jest? Co się z nim stało?
-Nikt tego nie wie... Pewnego dnia musiał wyruszyć w las i nigdy nie wrócił-powiedziała smutnym głosem.
-W takim razie kim ty jesteś w tej rodzinie?
-Jestem kuzynką twojej mamy i pomagałam jej urządzić się w tym świecie.
-Aha... a czy wujek żyje?
-Tego nie wie nikt-w jej oczach zabłyszczały słone łzy.
-Proszę nie płacz-usiadłam koło niej i wyjęłam chusteczkę-Proszę.
-Dzięki-wzięła i wytarła oczy.
-Nic już nie rozumiem co z tym wszystkim ja mam wspólnego?-zapytałam
-Popatrz-na jej ręce zatańczyły białe iskierki.
-Co to?
-To magia... ty też ją posiadasz głęboko w sobie i musisz nauczyć się nią władać.
-Po co?
-Żeby się bronić.
-Przed kim?
-Pamiętasz postać ze snów?
-Chyba twarz, jest starsza-poczułam zimny dreszcz na plecach
-Musisz nauczyć władać się swoją mocą żeby móc wygnać ją z twoich snów.
-Ale jak?
-Pokarze ci-puściła da mnie oczko-Zaczniemy od czegoś łatwego. Chodź za mną.
Wyszłyśmy z pokoju i stanęłyśmy przed ścianą w korytarzu.
-Magia jest w tobie-w ścianie pojawił się otwór.Weszłyśmy w ścianę do ukrytego pokoju z wieloma księgami i różnymi
-To magiczny pokój.
-A co w nim magicznego?
-To, że tak naprawdę go nie ma.
-Nie rozumiem...Czy to znaczy, że jesteśmy w innym wymiarze?
-Nie. Ale ten pokój nie jest częścią budynku. Po prostu jest... Dzięki magi-jej oczy zmieniły kolor z zielonych na niebieskie.
-Jak mam się nauczyć władać nad mocą?
-Najpierw podaj mi rękę-zrobiłam to, a ona chwyciła mnie i zamknęła oczy-Jesteś niezwykła! Masz moc słońca która trafia się raz na dziesięć lat.
-Naprawdę?
-Poczekaj chwilkę-wzięła grubą księgę o złotej oprawie i podała mi ją-Z niej nauczysz się . Strzeż jej. Zostawię cię samą.
Zaczęłam ją czytać. Spojrzałam na tytuły rozdziałów.
I. Dla początkujących.
II. Dla wstępnie zaawansowanych.
III. Dla średnio zaawansowanych.
IV. Dla zaawansowanych.

Bardzo dziwne-pomyślałam-aż tyle tego?-ziewnęłam głęboko-muszę się przespać wykończyła mnie ta podróż.

Wyszłam przez białe drzwi i wróciłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku zamknęłam oczy i ogarną mnie sen.

Byłam na zielonej łące pełnej kolorowych kwiatów, a  koło mnie latały wróżki o różnobarwnych motylich skrzydłach. Uśmiechały się do mnie przyjaźnie i machały małymi rączkami. Miałam na sobie długą, kwiatową suknie. Włosy miałam uplecione w długi warkocz przyozdobiony krwisto czerwoną różą. Słońce było jakieś dziwne...Miało oczy, usta i nos! To znowu ta twarz, patrzyła na mnie oczami przepełnionymi nienawiścią.
-Dlaczego wciąż nawiedzasz mnie w snach!-krzyknęłam zaciskając pięści.
-O ktoś tu się zdenerwował-powiedziała drwiąco.
-A żebyś wiedziała, że tak. Czego ty ode mnie chcesz?!
-Chcę twojej śmierci.
-To jest mój sen więc i moje zasady-uśmiechnęłam się złowieszczo-Nie chcę cię w moich snach!-krzyknęłam i na niebie pojawiły się chmury i zasłoniły słońce ze zdziwioną twarzą.
-Udało się!-skakałam z radości-Nie pozwolę ci panoszyć się bezkarnie po moich snach!-rzekłam stanowczo. Poczułam mrowienie na całym ciele, a w okół mnie zatańczyły żółte iskierki. Otworzyłam oczy, a ręce same robiły co chciały, po chwili wyleciał z nich złoty promień i trafił wprost na wrogą twarz.
-Nie!-usłyszałam świst i ona już znikła,a ja mogłam spacerować na łące i bawić się z wróżkami.

                                           




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz