niedziela, 27 lipca 2014

Neova.Anioły i demony #3

Zobaczyłam jak zza jednych z drzwi wyłania się służąca.Starsza kobieta spojżała na mnie i po chwili z przerażeniem powiedziała:
-Czy w czymś moge pomóc,pani Neovo?
-Nie...
-Czy mogłabym więc-Zapytała lecz jej przerwałam.
-Nie musisz się pytać,oczywiście że możesz iść-Oznajmiłam z uśmiechem.
-Dziękuję,pani Neovo-Odpowiedziała a na jej twarzy pojawił się cień uśmiechu.

Oparłam się o jedną ze ścian korytaża i wyjełam z kieszeni od moich dzinsów,czerwoną rune.
Uważnie jej się przyjżałam.Widniał na niej tylko jeden znak.Shikorun-Czyli znak ozaczający teleportacje w wybrane miejsce.Westhnełam i schowałam runę,ponownie do kieszeni.
Przypomniałam sobie że dziś miałam pomagać Amevi-bibliotekarce Wielkiej Biblioteki,w 
porzątkowaniu tomów o starożytności.Szypkim krokiem wyszłam z pałacu i ruszyłam w strone 
Bilioteki znajdującej się kilka kilometrów od Akarios.Podbiegłam do drzwi budynku i już miałam
je otworzyć gdy usłyszałam za sobą:
-Pani Neova?
-Kurcze dlaczego dzisija wszyscy się mnie o to pytają-Zapytałam samą siebie i odwróciłam się za siebie.
Ujżałam Mata z głupim uśmiechem na twarzy.Żuciłam mu jedno z "moich" spojżeń.
-Hej Neovo,już lepiej się czujesz?
-Nie....musisz mi odpowiedzieć na pewne pytanie...
-A jakie?
-Powiem ci ale nie tutaj-Oznajmiłam łapiąc chłopaka za ramię i prowadząc za sobą.
Otworzyłam drzwi biblioteki i weszłam do środka razem z Matem.Oboje usyłeliśmy skrzypienie drzwi zamykających się za nami.Pusciłam ramie chłopaka i spojżałam mu prosto w oczy.
-Czy wiesz co to jest?-Zapytałam wyjmując z kieszeni,rune.
-To runa,ale skąd ją masz?
-Dostałam od....znajomego...
Nie moge mu powiedzieć że dostałam rune od demona,zaraz by zaczą mówić że jestem naiwna,bo biore runy od osób których nawet nie znam,a tym bardziej że te osoby to nic innego
jak demony z Czary.
-Czy mógłbym jej się przyjżeć?
-Oczywiście-Odpowiedziałam podając chlopakowi kamień.
-Nie wiarygodne!Prawdziwa runa teleportacji!-Wrzasną z wrażenia.
-Nie krzycz tak głośno jeszcze ktoś nas usłyszy,pamiętaj że każdy z Akarios pragnie run!
-Sorry...
-Widzisz to?-Pokazałam chlopakowi znak na kamieniu-To shikorun,oznacza że runa może przenieść w dowolne miejsce.
-Zraz,ty podła lisico!Pokazujesz mi tą rune jednynie dla tego bo chcesz żebym się gdzieś z toba udał!?
-Ej,tylko niepodła!Chce tylko byś udał się zemną do Czary...
-Dobrze się czujesz?!Do Czary!?Prendzej zjem Korme(mała,niebieska wiewiórka o dwóch ogonach) niż tam pujde!
-Mat prosze,musze tam się udać,a sama nie dam sobie rady w Czarze-Spojżałam na chłopaka błagalnie.
W tym samym czasie zza regałów wyszła pani Amevia z toną książek na rękach.
-Witajcie dzieciaki-Oznajmiła wesoło.
-Dzień dobry,zaczekaj zara pani pomoge-Przywitałam się i podbiegłam do kobiety.
Zabrałam pułowe książek z tej "góry" , którą wciąż trzymała na rękach,pani Amevia.Mat zaraz po mnie,również podbiegł i wziął drugą połowe książek.
-Dziękuje dzieciaki-Powiedziała znużona kobieta-Czy moglibyście położyć te książki na tamtym stoliku?
Kobieta wskazała palcem na odalony o kilka kilometró,mały stolik, na którym leżały rozrzucone 
ulotki.
-Oczywiście-Oznajmiliśmy zgodnym churem i ruszyliśmy w strone stolika.
Mineło kilka minut i byliśmy spowrotem przy pani Amevi.
-Jeszcze raz wam dziękuję moje drogie dzieci.
-To nic takiego prosze pani-Oznajmiłam z uśmiechem.

Ależ ja bym chciala powiedzieć jej prawde,opowiedzieć o tym co się stało i że nie jestem żadną panią tylko jej matką-Pomyślała Amevia,wpatrując się w dziewczynę.

-Coś się stało,pani Amevio?-Zapytałam.
-Nie.Wiesz Neovo jesteś bardzo ładna,twoja mama musi być równie piękna.
-Nie mam mamy , prosze pani-Zmarszczyłam brwi-Ale za to mam Ojca.
-Widziałaś się z nim?!-Zapytała z przerażoną twarzą, Amevia.
-Nie.
-Ufff-Westhneła z ulgą pani Amevia.
-Ale dziś mam zamiar-Oznajmiłam radośnie.
-Nie możesz!-Zaprotestowała Amevia.
-Czemu?
-Bo....bo..-Zająkała Amevia-Bo twój tata to demon!
-Co za bzdury-Zakpił Mat-Ojciec Neovy napewno nie jest demonem...
-Mylisz się Mat,on nim jest i wiedziałam o tym wcześniej...
-Skąd?-Spytała przerażona Amevia.
-Wysłał dziś swego posłańca by przekazał że chce się zemną spotkać,to właśnie dla tego
chce wyruszyć do Czary...
Chłopak złapał się za głowe i zaczą nią nerwowo machać w na boki.Amevia zaś położyła mi ręke na ramieniu,zmarszczyła czoło i rzekła łagodnie:
-Neovo,wybacz mi proszę.Twoje narodziny były jedną z najgorszych rzeczy jakie mogły się stać.
Jesteś silniejsza od innych aniołów,ale tego nie wiesz i wiedzieć nie powinnaś.Twoja przeszłość i to kim jesteś miało być sekretem, o którym nikt nie powinen wiedzieć...
Dlatego będe musiała wezwać straż by zabrała cię do pałacu...
-Nie!-Krzyknełam odpychając kobiete od siebie-Dowiem się tego kim jestem i nikt mi w tym nie przeszkodzi!
-Przepraszam...
Blond włosa kobieta podeszła do biurka i wcisneła guzik,znajdujący się na nim.Drzwi się same zamkneły się na klucz,tak samo jak okna.Z oddali usłyszeć było można kroki straży idącej po mnie.Podbiegłam do Mata i spojżałam na niego porozumiewawczo.Wziełam do ręki runę,wypowiedziałam słowo:Czary i potarłam trzy razy rune.Chłopak złapał mnie za ręke i po chwili oboje znikneliśmy w chmurze dymu.Odkaszlnełam i ze zdumieniem patrzyłam jak powoli zza dyymu wyłania się pieknyy krajobraz gór,lasów,łąk,jezior i wielu innych cudów natury...

-Jak tu pięknie,gdzie tyy wogule nas przeniosłaś?-Zapytał z promienyym uśmiechhem na twarzy.
-Do czary-Zamrszczyłam czoło-Najwyraźniej runa musi być zniszczona...

Spojżałam dalej w krajobraz,ujżałam męszczyzne siedzącego pod drzewem.Wyglądał jakby kogoś wyczekiwał.Przełknełam silne i powoli,nie pwenym krokiem,zbliżylam się do męszczyzny.

-Przepraszam że panu przerywam odpoczynek,ale to miejsce to Czara?-Zapytałam kłaniając się z należnym szacunkiem.
-Tak,witam  Czarze młoda damo-Oznajmił chłodno.
-Jestem Neova z Akarios i szukam mego ojca...

Słysząc to męszczyzna wstał i szypko mnie przytulił.Poczułam się dziwnie,nie mniej jednak czułam że znam tego męszczyzne od bardzo dawna...od narodzin....ale czy to mółg być mój ojciec!?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz