G-Wojna między mrocznymi elfami, a leśnymi...Bitwa była na polanie między królestwami...Na początku wygrywaliśmy, ale potem...-mówiłam cichym głosem pełnymi bólu.
I-Okazało się, że mają po swojej stronie kilku potężnych magów...Wielu z nich i wielu z naszych zginęło z powodu tej okropnej wojny...
N-My ocalałyśmy tylko dzięki wzajemnej pomocy...
Roy chyba nie wiedział co powiedzieć bo tylko położył dłoń na moim ramieniu w geście współczucia.
G-Cóż nie możemy za każdym razem kiedy o tym mówimy popadać w depresje! Musimy być silne! Dla naszych poległych braci i siostry!
I i N-Za poległych!-krzyknęły i wyciągnęły dłonie w górę.
G-No dobrze jest, już późno. Chodźmy spać-uśmiechnęłam się do towarzyszy.
Wszyscy kiwnęli głowami na znak zgody. Pościeliliśmy sobie łóżka i położyliśmy się spać. Po 15 minutach wszyscy spali, a ja nie mogłam. Wstałam cicho i popatrzyłam na nich przez chwile i wyszłam na ganek. Usiadłam na grubej, drewnianej poręczy. Oparłam głowę o słup podtrzymujący dach. Wpatrywałam się w odległe gwiazdy, które świeciły delikatnym, białym blaskiem.
Ich światło...Takie nieuchwytne, dalekie...Nie do zdobycia.
Nagle usłyszałam dźwięk za plecami, odwróciłam głowę i zobaczyłam Roya który na mnie patrzył...Jakoś dziwnie...
G-Czemu nie śpisz?
R-Nie mogłem zasnąć...A ty czemu nie jesteś w łóżku?
G-Też nie mogłam spać-znów wpatrywałam się w ciemnie niebo.
Usiadł koło mnie, a ja czułam jego wzrok na sobie.
Czemu on się tak na mnie patrzy?
G-Czemu mi się przyglądasz?
R-Przepraszam-spuścił głowę, a na jego policzki wpłyną czerwony rumieniec.
G-Nie masz za co przepraszać, chciałam po prostu wiedzieć-uśmiechnęłam się pod nosem-To czemu tak mi się przyglądałeś?-zapytałam ponownie patrząc na niego.
R-Masz bardzo ładne oczy-teraz cała jego twarz zrobił się purpurowa.
G-Dziękuje-uśmiechnęłam się do niego i znów patrzyłam na niebo, ale tym razem patrzyłam na księżyc w pełni. Jego tarcza odbijała cię w pobliskim jeziorze. Zobaczyłam kontem oka jak chłopak się nade mną nachyla, i całuje mnie w policzek. Spojrzałam na niego oczami pełnymi nie zrozumienia.
Nie wiem czemu ale czułam się z nim w pewien sposób związana...Jakąś tajemniczą siłą?
G-Czemu to zrobiłeś?
R-Sam nie wiem...Gniewasz się na mnie?
G-Nie-zaczęłam się śmiać-Czemu miałabym się gniewać?
R-Sam nie wiem...
G-Hm...Nadal mi nie odpowiedziałeś na pytanie, czemu mnie pocałowałeś?
R-Bo mi się podobasz...-spuścił głowę próbując ukryć coraz ciemniejszy rumieniec.
Chwyciłam go za rękę i zaplotłam na niej palce i spojrzałam na niego uśmiechając się delikatnie.
Położyłam głowę na jego ramieniu. On oplótł mnie ręką i delikatnie głaskał mnie ręką po włosach.
Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się tą chwilą. W pewnym momencie położył głowę na mojej. Siedzieliśmy tak, aż usłyszałam kroki. Poderwałam się i wpatrywałam w ciemną przestrzeń próbując odszukać źródła hałasu. Nagle świst, szybko uchyliłam głowę i poczułam jak coś przeleciało koło mojej głowy.
G-przynieś mi to-zwróciłam się do Roya.
Podał mi sztylet z wygrawerowanymi runami.
Wszędzie poznam te runy!
G-Una! Chodź nie chowaj się!
R-Kogo wołasz?
Z ciemności wyszła elfica z kataną u boku i sztyletami podobnymi do tego, który trzymałam w dłoni.
Una uśmiechała się do mnie przyjaźnie i przystanęła z otwartymi ramionami. Podbiegłam do niej i przytuliłam ją na przywitanie.
G-Una! Jak dobrze cię widzieć-uwolniłam ją z mojego uścisku i patrzyłam na nią ze szczęściem w zielonych oczach.
U-Ja też się ciesze! Brakowało mi ciebie!
G-Chodź, obudzę dziewczyny i wszystko nam opowiesz!
U-A kto to jest?
G-Ale ze mnie gapa...To jest Roy, Roy to jest Una moja siostra.
R-Miło mi.
U-Mi również.
Uśmiechali się do siebie przyjaźnie, a ja zaczęłam biec po dziewczyny gdy zatrzymałam się w półkroku i odwróciłam się do siostry.
G-Una?
U-Hm?
G-Mogła byś im nie mówić o tym co zobaczyłaś?-spojrzałam porozumiewawczo na nią.
U-Jasne-puściła do mnie oczko.
Uśmiechnęłam się i pobiegła obudzić dziewczyny.
G-Wstawać!!!
I-Co się dzieje?-zapytała zaspanym głosem.
N-Nie drzyj się! Chce spać!
Zciągnęłam z nich kołdry i zawołałam:
G-Una przyszła!!!
I-Fajnie, fajnie, a teraz daj spać...
Wzięłam jedną i drugą pod ramie. Wyciągnęłam z łóżek i siłą zaciągnęłam na ganek. Posadziłam na krzesłach.
G-Co cię do nas sprowadza?
U-Powiem wam potem, teraz musicie mi pomóc...Moi przyjaciele są ranni.
I-O cześć Una...To przyprowadź tu tych swoich przyjaciół.
N-Pomożemy im-moja przyjaciółka ziewnęła potężnie
U-Dobrze-gwizdnęła przeciągając drugą nutę.
Po chwili naszym oczom ukazały się konie z 2 rannymi elfami. Ledwo trzymali się na koniach.
G-Chodźcie musimy ich zabrać do chaty.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem, że ostatnio bardzo krótko pisze...Ale mam nadzieje, że was nie zanudzam...
Piszcie w komentarzach czy wam się podoba ;33
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz