Wpadłam w prost w ramiona Mata,to takie sweetaśnie :3heuheu....No i tyle jesli chodzi o kolejną rundę.
-Zanim coś powiesz,ostrzegam że nie dożyjesz jutra-Posłałam chłopakowi zabójcze spojżenie.
-W takim stanie nic mi nie zrobisz-Uśmiechną się tajemniczo-Za to ty powinaś się bać co będzie z tobą...
-O rety już się boję!
-Powinnaś odpocząć.
-A po co,nikogo nnie obchodzę.Jestem tylko znienawidzonym przez wszystkich wyżutkiem i nawet nie wiem czemu!-Odpowiedziałam z grymasem na twarzy.
-Mnie obchodzisz-Spojżał mi troskliwie w oczy.
-Jesteś uroczy-Uśmiechnęłam się do chłopaka.
-A ty jesteś pierwszą dziewczyną,która mi to powiedziała prosto w oczy.
-Ja nie jestem taka jak one...
-I za to cię lubię-Oznajmił i pocałował mnie w policzek.
Mat oddalił się,a ja patrzyłam jak znika w oddali.Uśmiechnełam się sama do siebie i pomyślałam że los się wkońcu do mnie uśmiechną.Nagle poczułam nie przyjemny powiew chłodu na karku.To nie było normalne,
gdyż w Akarios(zamku znajdującym się w środku raju) nigdy nie wiał wiatr.Poczułam ciarki na plecach,
odwróciłam się i ujżałam diabła we własnej osobie.Demoniczny pan nie wyglądał aż tak strasznnie
jak opowiadała mi służba pałacowa.Miał normalną cere,wyglądem do złudzenia przypominał człowieka,jednak na głowie miał rogi jak u barana,a z końca pleców ogon.Demon spojżał na mnie martwym wzrokiem.Jego spojżenie dawało po sobie poznać że nie jest przyjaźnie nastawiony.Tylko czego on mógł odemnie chcieć?
-Czy ty jesteś Neova?-Zapytał beznamiętnie.
-Tak,jestem Neova z Akorios-Ukłoniłam się-A pan to kto?
-Nie powinno interesować panienki moje imie,gdyż jestem tylko skromnym posłańcem.
-A więc czyim jesteś posłańcem?-Zapytałam unosząc przy tym jedną brew.
Męszczyzna nie budził zaufania. Nie odczuwałam w nim energi życiowej , którą mają w sobie każde żywe
stworzenia,od trawy po ludzi i stworzenia takie jak anioły. Jednak tak naprawde nic,nikomu z Akarios
nie było wiedzieć jakie są nnaprawde demony.
-Przybywam z Czary,przynosze wieści od pana Kursina...
Czara miejsce martwe, pełno tam Czartów i Czarcich pomiotów,oprucz tego demonów.
-Kursin-Powtużyłam zamyślona-Już kiedyś obiło mi się o uszy to nazwisko...
-Być może dla tego że pan Kursin to panienki ojciec.
-Mój ojciec!?
Poczułam się przerażona i jednocześnie szczęśliwa.Szczęśliwa,gdyż wiem że nie jestem sierotą i mam tate.
Przerażona,gdyż moim ojcem okazał się sam demon z Czary.Ech....dobrze że nie Czart czy pomiot...
-Pan Kursin chciałby się z panienką spotkać.
-To nie możliwe-Zmarszczyłam brwi-Nie można mi wychodzić dalej niż plac pałacowy...
-Niech panienka weźmie to-Włożył mi do ręki,mały czerwony kamyk-Wystarczy potrzeć trzy razy i
wypowiedzieć nazwe miejsca gdzie chce się przenieść...
-Kamień teleportaci?
-Bilsko,to runa...
Słyszałam kiedyś o runach, ale nigdy ich nie widziałam aż do teraz....Podobno runy zagineły dawno temu.
-Skąd mam wiedzieć czy moge ci zaufać?
-Jestem tylko posłańcem,nie wiem nic o runach,właściwe pytanie brzmiało by czy może panienka mi wieżyć.
-Nie rób mi mętliku w głowie!-Odpowiedziałam wściekle-Niech pan już idzie,na dworze Akoriańskim nie
toleruje się demonów.
Gdy to powiedziałam,dostrzegłam odpowiedź na moje wcześniejsze pytanie.Czemu mieszkańcy Akoris
mnie tak nie nawidzą?Bo jestem demonem,wkońcu mój ojciec to demon!Zamyślona nie zauważłam kiedy męszczyzna znikną mi z oczu.Ruszyłam w strone wielkich nefrytowych,drzwi.Otworzyłam je szypko i weszłam do środka.Przedemną ciągną się niekończący się korytaż.Na podłodze leżał tak samo długi jak cały korytaż , czerwony dywan.Na ścianach wisiały piękne,ozdobione złotem,świeczniki.Wrzędzie można byyło dostrzec niezliczoną iloś drzwi,do najróżniejszych pokoi pałacowych.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że takie krótkie :/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz