-To źródło mojej mocy?- zgadywałam.
Skinęła potakująco głową. Nagle na jej twarzy pojawił się grymas, złapała się za głowę i upadła na trawę. Podeszłam do niej szybko i dotknęłam jej czoło. Było gorące.
-Co się stało?
Ułożyłam jej głowę na moich kolanach.
-Coś się dzieje z lasem. Coś złego...
-Gdzie?
-Na skraju po tamtej stronie. Nirvana cię zawiezie.
Skinęłam głową. Przy moim boku już stała klacz. Szybko na nią wsiadłam, a ona popędziła galopem w stronę wskazaną przez Meleris. Byłyśmy tam 5 minut później. Słychać było piły łańcuchowe. Zeskoczyłam z niej i pobiegłam w ich kierunku.
-STOP!!!- wrzasnęłam.
Przerwali prace i przyglądali mi się.
-Co wy wyprawiacie?!- przypatrywałam się im z wyrzutem.
-Pracujemy, a co nie wolno?- mówił z kpiną jeden z nich.
-Nie, nie wolno. Czemu tniecie ten las? Kto wam pozwolił?
-Tniemy, bo to nasza praca. A mamy pozwolenie od burmistrza.
-Chce je zobaczyć!
-Bo co?
-Bo nikomu nie pozwolę ciąć tego lasu!
-Co ty nam możesz zrobić?
-Wiele...-uśmiechnęłam się złowrogo.
-Co się tu dzieje?
Z tłumu wyszedł jakiś chłopak i przyglądał nam się badawczo.
-Nic. Ta mała nie pozwala nam ciąć tych drzew...
*Nie możesz im powiedzieć o naszym istnieniu*- usłyszałam w głowie słaby głos driady.
-Dlaczego?- popatrzył na mnie.
Miał ciemne oczy, niemal czarne.
-Nie mogę tego wyjaśnić. Po prostu tym sposobem krzywdzicie wiele osób i zwierząt. Te stworzenia nie będą miały gdzie się podziać! I to z jakiego powodu? Bo wybraliście sobie akurat ten las?
-W każdym innym lesie zwierzęta nie będą miały gdzie się podziać...-powiedział chłopak.
-Ale tutaj mieszkają wilki! Jeśli stracą terytorium będą szukały schronienia na polach. Mogą też kogoś skrzywdzić...
Usłyszałam szelest w krzakach.
*Wilki. Powstrzymaj je!*
-Stójcie! Nie wychodźcie ja to załatwię.-mówiłam spokojnym głosem w stronę odgłosów.
Usłuchały.
-Co to było?-zapytał jeden z mężczyzn.
-Nie chcesz wiedzieć...-odparłam.
*Chcą ich zaatakować. Utwórz ścianę. Zamknij oczy i skup się, wyobraź sobie barierę. Tylko trzymaj cały czas rękę w tej samej pozycji to pomoże ci ją utrzymać.*
Zrobiłam co kazała. Udało się.
-Co się stało z twoimi oczami?- zapytał mnie chłopak.
-A coś się stało?- zapytałam.
-Są fioletowe...
-Naprawdę?- nie dowierzałam.
Skinął głową.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Chciałam napisać dłużej uwierzcie... ale nie było mi to dane :( No cóż. W każdym razie mam nadzieje, że jako tako jest w porządku...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz