niedziela, 7 września 2014

Piękna i Bestia II, III

UWAGA!
Opowiadanie może zawierać wulgaryzmy i przemoc. 

Nadszedł wrzesień. Raicho i Ichiro chodzą razem do klasy, ale poza sobą nie znają nikogo. Teraz wracają ze szkoły.
-Raicho!- zawołała mała dziewczynka.
-Annie! Co ty tu robisz? spytała poddenerwowana.
-Tak sobie przyszłam.- tu popatrzyła na chłopaka.- Raicho, mogę na słówko?
-Ta... zaraz przyjdę.
Odeszły na kilka metrów.
-Co ty wyrabiasz idiotko?! To Geyiaj!
-Wiem! Ale... on jest inny!
-Nawet jeśli nie zabija ludzi, to jeśli się dowie...
-I dlatego się nie dowie.
-Co ty mówisz?! Jeśli nie wrócisz, nasi cię zabiją...
-Zdaję sobie z tego sprawę.
-Jak to rozegrasz?
-Ucieknę.
-Ale ty się w nim nie...
-Głupia! Oczywiście, że nie!
-To dobrze. Nie powiem, że spotkałam cię z nim.
-Dzięki.- uśmiechnęła się.
-Ej, dziecko! Możemy już iść?- spytał Ichiro podchodząc do przyjaciółki.
-Nie jestem dzieckiem!- powiedziała, a jej oczy zaświeciły się jak tamtej dziewczynie, która zabiła jego siostrę.
-Ty...
-Coś nie tak, Ichiro?- spytała.
-Ona... jest Mephew.
-Co?! Annie, czy... to prawda?
Zrobiła dziwną minę, ale załapała o co chodzi.
-Nie, skąd przyszło ci to do głowy?
-Nie zgrywaj się! Zmieniasz postać! To ty... zbiłaś moją siostrę...
-O co tu chodzi?!- krzyknęła Raicho.
-Ta karnacja... kolor włosów i oczu...
-Ichiro...- Raicho położyła mu rękę na ramieniu, ale on szybko ją zrzucił. W jego ręce pojawił się miecz. Pobiegł do dziewczynki, i gdy był 50 cm od niej został oślepiony przez światło. Po kilku sekundach zobaczył tą dziewczynę... która zabrała mu siostrę.
-Chcesz zginąć jak siostrzyczka, czy zostawić ci resztę życia?
-To ja cię zabiję.- powiedział, i pojawił się za nią. Zadał cios, przez który upadła na ziemię.
-Jesteś.. silniejszy niż byłeś...
-Im więcej w nas nienawiści, tym więcej siły.
-Zabij mnie. Chcę, abyś się zemścił.
-Mi.. Annie!
-Przepraszam, że ci nie powiedziałam...
-Nie spowiadaj się!- krzyknął, po czym odciął jej głowę.
-Annie!
-Raicho... masz to. Wykasuje ci pamięć.. a ja... nie chcę, żebyś mnie nienawidziła...-rzucił jej tabletkę.
Szybko ją połknęła i zemdlała. Wziął ją na ręce, i zaniósł do hotelu.

Następnego dnia.
Obudziła się o 8. Jej głowa była na ramieniu chłopaka.
-Dzień dobry.
-Ichiro?! Miałam nadzieję, że śpisz...
-Eee tam, bez przesady.Nie idziemy dzisiaj do szkoły, wczoraj zemdlałaś...
-Martwisz się?
-N-nie! To znaczy...- zarumienił się.
-Ichiro, to też jest uczucie.
-N-Naprawdę?
-Tak. No cóż, już jesteś zdrowy, a remont się skończył... więc możemy iśćw swoje stryny...
-Ta... mogę wrócić do Gakushi...
-Chcesz?
-Chcę. Obiecuję, że będę cię odwiedzał.
/Ja też.../- pomyślała.- /Szkoda, że w takich okolicznościach.../

_____________
Z racji tego, że rozdział jest krótki i praktycznie o niczym, daję tu drugi, żeby zgadzały mi się numerki XD
___________________________________________

-To do zobaczenia...
-Ichiro... zanim odejdziesz, mogę cię przytulić?
-Ale ja nigdy...- nie skończył.
-To proste.- przytuliła go.- Widzisz?
-Faktycznie, ale czy tak nie robią pary?
-Głupek! Tak robią pary, rodzeństwo, dzieci z rodzicami i przyjaciele.
-Przyjaciele? Jesteśmy przyjaciółmi?
-Tak. No, idź już.
-Nigdzie nie pójdzie.- powiedział jeden z ludzi, którzy ich otoczyli.
-Uciekaj Raicho, to Mephew.
-...Nie.
-Co?
W jej ręku pojawił się miecz, i byłą ubrana tak jak wtedy, kiedy ją zobaczył pierwszy raz.
-Ichiro... ten miecz... należy do mnie.
-Co?! Ty chyba nie...
-Jestem Mephew.
-Rai...
-Nic nie wydawało ci się dziwne? Moja karnacja, zdenerwowanie gdy zobaczyłam Annie, to, że po tym jak się obudziłeś wyniosłam się i zakazałam otwierania niebieskich drzwi?
-Czyli... to dlaczego mnie uratowałaś?
-Bo wydawało mi się, że jesteś inny!
-A jestem?! Jestem maszyną pozbawioną uczuć, niczym więcej!- zaczęli walkę.
-Jesteś moim przyjacielem!
-Przyjaciele się nie okłamują! Nawet ja to wiem!
-Nie powiedziałam ci, bo się bałam!
-Mnie?!
-Bałam się, że odejdziesz!
-Mogłem odejść na początku...!
-Ale tego nie zrobiłeś!
-Przywiązałem się do ciebie.
-To nie ma sensu. Ichiro, proszę... wolę umrzeć z ich rak, niż z twoich...
-Myślisz, że ci pozwolę?- schował miecz.
-Co ty...
Wziął ją na ręce i uciekł.
-Ichiro...
-Nie zabiję cię. Porozmawiamy w domu.
-Dziękuję...
Po chwili byli na miejscu. Usiedli przy stole. Światło było zgaszone. Kuchnie oświetlał tylko księżyc. Siedzieli na przeciwko siebie. Patrzyli sobie w oczy. Każde czeka, aż drugie zacznie. Po długiej chwili milczenia zaczął Ichiro.
-Dlaczego nic nie mówiłaś?
-Bałam się, że mnie zostawisz.
-Jesteś Mephew! Szybko znalazłabyś sobie przyjaciół.
-Nie. Ty jesteś inny.
-Bo jestem innej rasy?
-Bo otwarcie mówiłeś o tym, co czujesz, o tym, jakie miałeś zamiary i przede wszystkim... każdą damsko-męską przyjaźń ''psuje'' miłość...
-A ja nie mogę kochać...
-Chciałabym, żebyś mógł... tylko nie mnie.
-I tak dużo ci zawdzięczam. Dziękuję...
-Za co?
-Uratowałaś mnie i zdołałaś rozbudzić we mnie uczucia...
-To ja ci dziękuję, e mnie uratowałeś.
-Wiesz, w każdym związku lub przyjaźni są nieporozumienia.
-Ichiro...
-Wybaczam ci...
Raicho pisnęła z radości.
-Dziękuję!- przytuliła go.
-Raicho... opowiedzieć ci o mojej rodzinie?
-Jeśli cię zapytam, to odpowiesz? To jest twój problem. Bardzo głęboki problem. Nie mam prawa wiedzieć. Nie mam metody na infiltrację w głąb twojego serca bez użycia trudnych sztuczek. Więć będę czekać. Kidy zechcesz porozmawiać, kiedy uznasz, że to jest odpowiedni moment do rozmowy... mów do mnie.Do tego czasu, będę czekać. *
-Raicho.... mogę mieć pytanie?
-Tak.
-Dlaczego zdziwiłaś się, gdy przedstawiłem się jako Geyiaj?
-Dużo ludzi ma brązowe oczy i włosy....
-No tak, jestem dość specyficzny.
Zaśmiali się.
-Czyli mnie nie zostawisz?
-Nie... przyjaciółko.
-Dziękuję... przyjacielu.
-Nadal mam nie otwierać niebieskich drzwi?
-To drzwi do Asody.
-Rozumiem... czy Annie... byłą twoją przyjaciółką?
-Nie. Chodziłyśmy razem do klasy w naszym świecie. Poza tobą, nie mam nikogo, kogo mogłabym nazwać przyjacielem.
-A... przepraszam...
-A z rodziny mam tylko brata., ale rzadko rozmawiamy. Moi rodzice zginęli w walce.
-Przykro mi...
-Żyję zasadą, że w każdej chwili ktoś może umrzeć. Łzy, płacz są, ale kiedyś się przyzwyczajamy.
-I ból... przemija?
-Nie całkiem...
-Chciałbym być Mephew.
-Nie zmienisz tego jakiej rasy jesteś, ale możesz zmienić siebie.
-Zawsze miałaś takie mądre wypowiedzi?
-Zamknij się!
-Idę spać, dobranoc.
-Dobranoc...
______________________________________
* Kuchiki Rukia ,,Bleach''

---------
takie o ._.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz