Wzdrygnęłam się na ten widok, sama nie wiem dlaczego...
Spojrzałam na towarzyszy. Moi rówieśnicy patrzyli z lekko obawą na miasto. Spojrzałam w bok, na jadącego obok mnie Kael'a. Jego oczy uważnie studiowały miasto, bramę i strażników. Po chwili obrócił się do mnie i uśmiechną lekko. Dodając mi tym otuchy. Odwzajemniłam gest.
Kiedy przejeżdżaliśmy obok strażników ci nas zatrzymali, a kiedy zobaczyli odpowiedni dokument przepuścili nas. Tutaj było inaczej niż w naszej wiosce. Eleganckie kamienne, kilku piętrowe domki z których okien wychylali się ciekawscy tubylcy. Jakaś dziewczynka pomachała w naszą stronę. Uśmiechnęłam się do niej promiennie i odmachałam, na co zaśmiała się radośnie. Podążaliśmy środkiem głównej drogi w stronę następnej bramy.
Tam też zostaliśmy sprawdzeni, a potem przepuszczeni.
Teraz jechaliśmy polną drogą w stronę jakiegoś potężnego budynku.
Misternie ciosany kamień błyszczał lekko w słońcu. Cztery wieże obserwacyjne, na których obserwowali nas. Czujne, bystre oczy wpatrywały się w nas, gotowe do natychmiastowego odparcia ataku.
Budowla stała na lekkim wzniesieniu, a w oddali majaczył zielony las przed którym kołysały się delikatnie zielone trawy, kolorowe kwiaty polne i gdzie nie gdzie złote łany zubóż.
Dojechaliśmy. Zsiedliśmy z koni i zdjęliśmy nasze bagaże z ich grzbietów. Pogłaskałam moją klacz. Chętnie przyjęła pieszczoty.Podszedł do nas jakiś chłopak i zabrał wodze prowadząc ją do stajni.
Do naszych pokoi poprowadziła nas pulchna kobieta której oczy przepełnione były troską i miłością.
W jednej sypiali było po 5 łóżek. Po lewej stronie ściany drzwi prowadziły do pokojów dziewcząt, a po prawej do chłopców.
Weszłam niepewnie do komnaty. Białe ściny zdobione w rogach czarnymi pętlami winogrona. Przy każdym drewnianym łóżku na którym leżała pierzyna stała masywna szafa z ciemnego drewna. Szafka nocna na której stał świecznik o trzech odnogach. Wszystkie łoża stały koło siebie, a nad nimi zakryte cienką zasłonką stały okna z których rozpościerał się wspaniały widok.
Moje współlokatorki tak jak ja przyglądały się pokojowi w milczeniu.
-To, kto gdzie śpi?- zapytała blondwłosa.
-Ja chce to przy prawej ścianie- rzekła prawie natychmiast jedna.
-Mi tam wszystko jedno...-powiedziała czarnowłosa.
Podeszłam bliże łóżek usiadłam na drugim od lewej ściany i usiadłam.
-Ja będę spała tu.
Wstałam i wyjrzałam przez okno. Pomarańcz słońca mieszał się z błękitem nieba, farbując przy tym chmury.
Księżyc już wychylał się powoli pokazując swoją sylwetkę. Uśmiechnęłam się i odeszłam od futryny. Wzięłam moją torbę i zaczęłam się rozpakowywać.
Po wykonanej czynności zaczęłam dokładnie przeglądać pokój.
Znalazłam zegar! Stał powieszony na ścianie nad drzwiami. Jego srebrne wskazówki mówiły, że jest za pięć trzecia.
Ktoś zapukał do drzwi, a po chwili weszła tu ta sama staruszka którą spotkaliśmy na dole.
-Dziewczynki chodźcie za mną na kolacje.-uśmiechnęła się.
Pokiwałyśmy głowami i wyszłyśmy za nią. Prowadziła na najpierw głównym korytarzem, a później zeszliśmy gdzieś po schodach, w pewnym momencie ruszyłyśmy w prawo jakimś odgałęzionym korytarzem.Stanęłyśmy przed dużymi, dębowymi drzwiami na których wiły się czarne, skomplikowane wzroki. Po obu ich stronach stali strażnicy. Jeden z nich otworzył nam i mogłyśmy spokojnie wejść.
Sala była piękna w swojej prostocie. Trzy duże drewniane stoły, a wokół nich z tego samego materiału krzesła. Miejsce było świetnie oświetlone, pełne wysokich okien. Gwar wypełniał sale, elfy wesoło rozmawiały, ale niektóre siedziały samotnie z pochylonymi twarzami, wpatrzeni w blaty.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem potwornie krótkie... Nie miałam ostatnio czasu... cały czas jakieś sprawdziany, kartkówki! Jeszcze jutro mój nielubiany przeze mnie przedmiot: włoski...jak ja nie lubię uczyć się języków obcych...
W każdym razie bardzo, bardzo was przepraszam i obiecuje, że się poprawie (spróbuje).
[I tak nie sądze aby ktoś to czytał, ale...]
W jednej sypiali było po 5 łóżek. Po lewej stronie ściany drzwi prowadziły do pokojów dziewcząt, a po prawej do chłopców.
Weszłam niepewnie do komnaty. Białe ściny zdobione w rogach czarnymi pętlami winogrona. Przy każdym drewnianym łóżku na którym leżała pierzyna stała masywna szafa z ciemnego drewna. Szafka nocna na której stał świecznik o trzech odnogach. Wszystkie łoża stały koło siebie, a nad nimi zakryte cienką zasłonką stały okna z których rozpościerał się wspaniały widok.
Moje współlokatorki tak jak ja przyglądały się pokojowi w milczeniu.
-To, kto gdzie śpi?- zapytała blondwłosa.
-Ja chce to przy prawej ścianie- rzekła prawie natychmiast jedna.
-Mi tam wszystko jedno...-powiedziała czarnowłosa.
Podeszłam bliże łóżek usiadłam na drugim od lewej ściany i usiadłam.
-Ja będę spała tu.
Wstałam i wyjrzałam przez okno. Pomarańcz słońca mieszał się z błękitem nieba, farbując przy tym chmury.
Księżyc już wychylał się powoli pokazując swoją sylwetkę. Uśmiechnęłam się i odeszłam od futryny. Wzięłam moją torbę i zaczęłam się rozpakowywać.
Po wykonanej czynności zaczęłam dokładnie przeglądać pokój.
Znalazłam zegar! Stał powieszony na ścianie nad drzwiami. Jego srebrne wskazówki mówiły, że jest za pięć trzecia.
Ktoś zapukał do drzwi, a po chwili weszła tu ta sama staruszka którą spotkaliśmy na dole.
-Dziewczynki chodźcie za mną na kolacje.-uśmiechnęła się.
Pokiwałyśmy głowami i wyszłyśmy za nią. Prowadziła na najpierw głównym korytarzem, a później zeszliśmy gdzieś po schodach, w pewnym momencie ruszyłyśmy w prawo jakimś odgałęzionym korytarzem.Stanęłyśmy przed dużymi, dębowymi drzwiami na których wiły się czarne, skomplikowane wzroki. Po obu ich stronach stali strażnicy. Jeden z nich otworzył nam i mogłyśmy spokojnie wejść.
Sala była piękna w swojej prostocie. Trzy duże drewniane stoły, a wokół nich z tego samego materiału krzesła. Miejsce było świetnie oświetlone, pełne wysokich okien. Gwar wypełniał sale, elfy wesoło rozmawiały, ale niektóre siedziały samotnie z pochylonymi twarzami, wpatrzeni w blaty.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem potwornie krótkie... Nie miałam ostatnio czasu... cały czas jakieś sprawdziany, kartkówki! Jeszcze jutro mój nielubiany przeze mnie przedmiot: włoski...jak ja nie lubię uczyć się języków obcych...
W każdym razie bardzo, bardzo was przepraszam i obiecuje, że się poprawie (spróbuje).
[I tak nie sądze aby ktoś to czytał, ale...]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz